Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 czerwca 2016

#04 Mroczne umysły

Chyba każdy albo chociaż większość was (mam chociaż taką nadzieję) natknęła się na "Igrzyska Śmierci" bądź całą serię "Niezgodna" Jeśli czytaliście któryś z tytułów powyżej, albo oglądaliście film i oczka wam się świecą na wieść o takich klimatach-  to coś idealnego dla was! Och Ruby, wiem że swój dar nazywasz przekleństwem, ale mogłabyś się nim ze mną podzielić? Chociaż na sekundkę, na pięć minutek. Obiecuję że spróbuję nie zniszczyć całego świata. Przecież chyba aż tak nie nabroję...
Najbardziej niepokojąca książka od czasów „Igrzysk śmierci”!
Ale czy tak jest w rzeczywistości? Zaraz sami się przekonacie.

***Informacje Ogólne***
autorka: Alexandra Bracken
oryginalny tytuł: The Darkest Minds
liczba stron: 456
Wydawnictwo: Otwarte
"Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać."
***
Ostatnio mam jakieś szczęście, naprawdę. Nie trafiam na nic co poszargało by mi moje nerwy ani doprowadziło do furii spowodowanej zbyt małą dawką odpowiedniej treści aby zaspokoić swój nałóg. Książka ciekawie napisana. Moja koleżanka skwitowała ją doskonale "Podobna do Wiernej!" Ale hola hola, nie rozpędzajmy się aż tak. Nie jest przecież do niej identyczna. Po przeczytaniu pierwszej części zaraz wzięłam się za kolejną, i tak koniec końców jestem już w połowie trzeciej części. Ruby, nasza biedna mała Ruby. W jakich okropnych czasach przyszło ci żyć. Jednak naprawdę, oddam wszystko za twój dar. Wymarzę kilku osobom samą siebie z ich pamięci, a może i nawet kogoś zmanipuluje w tak perfekcyjnie doskonały sposób że odmienię losy świata? Ale stop, stop. Koniec tego spojlerowania, sama tego tak bardzo nienawidzę. Chyba trochę odbiegłam od tematu. A więc do rzeczy... Te 456 stron to zdecydowanie za mało! Moja dusza, serce i rozum błagały o więcej. Byłam niczym narkoman potrzebujący kolejnej dawki a stron jak na złość było coraz mniej i mniej... Książkę mogę polecić wszystkim i to z czystym sumieniem. Ocena nie powinna was zadziwić, przyznaję tej lekturze mocne 10 na 10. Gdybym jednak była wrednym małym chochlikiem i miałabym wystawić ocenę za tak małą liczbę stron jak na trzy tomy to oceną było by pewnie bardzo wszystkim znane "Mniej niż zeroo.." Ale cieszmy się że szaleńcza strona mojej duszy która zwie się Lyssa pozwala mi w spokoju pisać recenzję nie wtrącając się w moje poglądy i spostrzeżenia. 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.