poniedziałek, 19 grudnia 2016

#07. Gorączka 2

Hej dawno mnie tu nie było, prawda? Musicie mi wybaczyć... Jakieś wredne trole namieszały mi odrobinę tu i tam przyprawiając Lyssę o prawdziwy zawrót głowy! Ale o losie. Ta wredna część mnie była w niebie- mogła nawymyślać miliardy sposobów na zemstę, których i tak nie zrealizuję bo jest zbyt leniwa (1:0 dla anielskiej części mojej osobowości!) Ale tak poważnie... Bloga nie mam zamiaru rzucać, bo i niby dlaczego? Każdy ma gorsze i lepsze dni, prawda? Ale nie warto się im poddawać. I wiecie co? Ostatnio za każdym razem kiedy miałam gorszy dzień lubiłam sięgać po Gorączkę 2. 
Zapytacie pewnie dlaczego, tak? Po pierwsze, bardzo przyjemnie mi się ją czytało. Może urzekły mnie w niej te wszystkie klimaty rodem ze starożytności? A może chodziło o miłość Setha i Evy która była ogromna? Nie wiem, szczerze nie wiem... Ale zabieram się do recenzji! A Ty Lyssa dzisiaj masz siedzieć cicho, w końcu książka nie zasługuje na twoje narzekanie!
Zdjęcie ze strony www.lubimyczytac.pl

***Informacje Ogólne***
autorka: Dee Shulman
tytuł oryginalny: Fever 2
liczba stron: 472
wydawnictwo: Egmont Polska
"Seth i Eva przetrwali atak wirusa. Niestety z niewiadomych przyczyn stan Evy się pogarsza. W dodatku ofiarami zabójczej gorączki padają kolejni ludzie. Seth musi wyruszyć w niebezpieczną podróż w czasie, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa. Ale nawet nie wie, jak katastrofalne skutki będą miały wydarzenia, które wywołał…" 
***

Jest jedna rzecz której w sobie nienawidzę. Często i gęsto z lenistwa i niecierpliwości zaczynam czytanie serii od 2 części, czemu? Nie mam ochoty czekać aż dostanę 1 część w swoje łapki :) Jako fanka Asterixa i Obelixa nie mogłam przejść obojętnie obok książki która miała mega dużo nawiązań do starożytności. Ale jako że zbliżają się święta, ja sprawdzianów w szkole mam no, powiedzmy że coraz mniej a dzisiaj przypadkowym trafem obrabowałam bibliotekę szkolną (Przepraszam, ale ja naprawdę nie chciałam! Musicie mi wybaczyć, ten książkoholizm to choroba nad którą nie panuję, przysięgam!) No więc, wracając. Na zrecenzowanie czeka mnie calutki stosik, wydaję mi się że wybrałam dość ciekawe pozycje, na które sama polowałam od dawien dawna, więc nie powinno nam się nudzić, prawda Lysso?
Ale zaraz, jak zwykle odbiegam od tematu. Ach, musicie mi wybaczyć, chyba rozumiecie. My gaduły z natury tak mamy ;)
Według mnie książka jest napisana dobrze. Czyta się ją bardzo lekko, nie mogę się chyba do niej przyczepić. Jest pisana prostym językiem, Osobiście urzekło mnie połączenie dwóch światów- nierealnego starożytnego, oraz współczesnego. Tajemnicze zniknięcia osób, choroba której nikt nie potrafi wyjaśnić- ta mieszanka zagwarantowała mi minuty, ba nawet godziny świetnie spędzonego czasu. Chociaż z drugiej strony dosyć denerwujące jest robienie z Evy ciągłej ofiary losu. Okej, rozumiem. Seth, kochałeś ją najmocniej na świecie, ale czemu traktowałeś ją jak laleczkę z porcelany która może rozbić się przy Twoim najmniejszym dotknięciu? Lub ingerencji w jej świat, środowisko? Nie umiem do końca przyznać oceny tej książce. Ale raczej zasłużyła na ocenę 8/10. No, może takie 8 z malutkim minusikiem :) A wy, co o tym sądzicie?

Odważycie się wejść w świat gdzie nic nie będzie takie jak było?
Gdzie ludzie niespodziewanie znikają? Dosłownie na waszych oczach?
A może chcecie przenieść się razem ze mną do ich drugiego życia, gdzie wszystko jest inaczej?
Tak? Macie na to odwagę?
To na co czekacie? Seth i Eva czekają aż poznacie ich historie.



A no i oczywiście nowym zwyczajem

https://www.youtube.com/watch?v=JXSb_Algxfc





środa, 12 października 2016

Trochę Inaczej #4 Tolerancja

Hej wszystkim, wiem wiem dawno mnie tu nie było. Mam nadzieję że się to zmieni. Blog ulegnie drobnej zmianie (spokojnie nie mam zamiaru zmieniać go w kolejny blog o modzie, co to to nie)
Co powiecie na odrobinę świeżości? Trochę postów dotyczących moich poglądów na niektóre sprawy/ sytuacje? Oczywiście recenzji też nie zabraknie, jednak musicie mi wybaczyć ten nieplanowany przestój. Ale mam sporo rzeczy w ramach rekompensaty. Co wy na to aby dzisiaj pogadać o tolerancji. Nie chodzi tu tylko o tolerancję co do pochodzenia/koloru skóry/ orientacji...
Miałam kiedyś koleżankę, no raczej znajomą która była wręcz po uszy zakochana w zespole One Direction. Co mi niby było do tego, prawda? Skoro to kochała, niech słucha. Mój gust muzyczny porównując ją i mnie jest kompletnie inny. Moje serducho ciągnie do  blendów i rapu (Popka jednak nie toleruję, od razu zaznaczam :) ) A wiecie co było najśmieszniejsze? Kiedy przy owej dziewczynie obraziło się jej ukochany zespół można by powiedzieć że była gotowa rzucić się z pięściami, zaraz zaczynało się wyzywanie, że się nie znamy, że co niby do nich mamy itd. A ona? Jechała po wszystkich zespołach gęsto i często. Bo ona przecież może. Czemu? Bo tak.
To takie bardzo ironiczne. Oczekiwać od kogoś tolerancji, a samemu jej nie stosować. Wiem że społeczeństwo XXI wieku jest jakie jest. Pełno jest wszelkiej maści hejterów i tym podobnych. Ale niby po co? Świat byłby piękniejszy gdyby chociaż jeszcze 30% ludzkości zaczęło być tolerancyjne. Nie uważacie? Nie rozumiem wielu zachowań ludzi, a to wszystko co zaczyna się dziać na świecie zaczyna mnie z lekka przerażać. Ciągłe większe lub mniejsze konflikty.  A gdzie tu zrozumienie, tolerancja? Ludzie się pogubili w tym wszystkim. A co wy o tym sądzicie? Jestem ciekawa waszej opinii, którą możecie podzielić się w komentarzach :) 

A co do samych blendów... Przy postach tematycznych będę wam podrzucać kawałek tygodnia. Co wy na to? Aktualnym faworytem jest jak na ten tydzień zdecydowanie jest:


  

środa, 17 sierpnia 2016

Trochę inaczej #3 Książkowa Oddawajka od środka

Widziałam że post ogólny o wymienialni i oddawajce przyjął się dość dobrze. A może tak w kąciku trochę inaczej opisać wam to obszerniej? Z większymi szczegółami?

Książkowa Oddawajka (KLIK)

Dzisiaj przyjrzymy się książkowej oddawajce. Akurat czekam już na ostatnie paczuszki z tej grupy. Osobiście jestem w niej po uszy zakochana! Uwielbiam założyciela oddawajki. Często słyszę że gdybym wygrała milion w lotto po 15 minutach spędzonych w empiku... byłabym bankrutem! Ale tak jak wam już wspominałam. Jestem książkoholikiem który nie ma nawet najmniejszego zamiaru się z tego leczyć! Przed wszelkimi próbami zaciągnięcia mnie na terapię będę gryźć, kopać i płakać! Ba. Mogę się pokusić o stwierdzenie możliwości spowodowania przeze mnie małej katastrofy naturalnej w celu odwrócenia ode mnie uwagi. Może tak malutka apokalipsa zombie? A może zwołam chochliki z którymi jestem w dość przyjacielskich stosunkach? Lepiej abyście nie przekonali się na co mnie stać. No ale trochę zboczyłam z tematu. Już, spokojnie. Koniec tego mówienia o niczym, bo w końcu jesteś tu aby poznać tajniki oddawajki, prawda?
Ostatnia paczuszka jaką dostałam zawierała takie wielkie
ilości przecudownych książek :)
Ogólnie mówiąc czekam już na ostatnie paczki. Stopuje na razie z wszelkimi wymianami. Nie mogę zapewniać listonoszowi całe życie pensji z dodatkiem sporej premii. No ale żarty żartami. Czekam na koniec remontu. Muszę posegregować książki jakie posiadam. Może kilka z nich będzie miało szansę na nowe życie. A kilka dożyje swojej spokojnej starości na moich półkach. 
Tak jak każda grupa na facebook'u oddawajka posiada swój regulamin- własne zasady. A dodatkowo możemy na niej znaleźć Czarną Listę. Są na niej umieszczone osoby z którymi nie warto się wymieniać- chyba że macie ochotę na trochę adrenalinki pod tytułem "Książka przyjdzie czy nie przyjdzie?" Jak się domyślacie podczas wymian warto się uzbroić w cierpliwość. Najlepszym sposobem na wysyłki (o czym sama się przekonałam) jest list polecony. Tak, dobrze czytacie. Udawało mi się wysłać nawet cztery książki bez pomocy paczki! Wystarczy spora koperta (oczywiście zawsze lepiej warto się dowiedzieć na poczcie bądź u kuriera jaki sposób przesyłki będzie dla was tańszy, chyba że wam na tym nie zależy) Do tego wysyłanie listem poleconym ma kolejny plus- posiadacie numer nadania. Możecie śledzić paczkę. Jest to wygodne dla czekającego oraz wysyłającego. W razie jakiegoś problemu macie "podpórkę" która pomoże wam udowodnić waszą uczciwość. Co mogę jeszcze dodać? Chyba tylko tyle że z całego serduszka zachęcam was do dołączenia do grupy. Książki można kupić/ znaleźć za naprawdę minimalny koszt. Bo co to jest 8 złotych za wysyłkę i paczka żelek? Ewentualnie jakiś kosmetyk lub inna książka?
Życzę wszystkim udanych ewentualnych wymian. Uczciwości osób po waszej drugiej stronie oraz radości z przygarnięcia do siebie nowych książek!


niedziela, 14 sierpnia 2016

Trochę Inaczej #2 Czyli zmiany, przerwa i ogólna organizacja.


Hej wszystkim! Dawno mnie tu nie było.Co prawda kilka dni temu na bloga zawitała nowa "stara" recenzja. Czemu stara? Czekała tylko na dostęp do internetu aby ujrzeć światło dzienne. Dzisiejszy post będzie typowo organizacyjny.  
Co teraz będzie składało się na kącik Trochę Inaczej?
Zasadniczo- wszystko. Nie obędzie się tu bez postów typowo tematycznych. Chciałabym abyście poznali mnie trochę bardziej. Mam zamiar zamieszać tu różne testy, teściki. Bo kto z nas nie słyszał kiedykolwiek o gadżetach mających za zadanie umilić nam czytanie? A co ze stronami gdzie książki można znaleźć już za nawet 7 lub 8 złotych? Nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła ich dla was. Prawda? Plany są ambitne. O bloga mam zamiar dbać o ile znów nie pojawią się problemy z internetem.
A co ze sprawami organizacyjnymi?
Mam zaszczyt ogłosić wszem i wobec że posty w tygodniu będą pojawiać się tak jak na zdjęciu poniżej. Założyłam specjalny zeszyt na sprawy związane z blogiem. Mam nadzieje że będzie służyć mi dobrze. I nie zabraknie mi pomysłów do wpisywania. Będę w im umieszczać wszystkie przemyślenia, pomysły i próbne zarysy postów oraz recenzji. Ogólnie mówiąc. Mam naprawdę sporo planów. Na recenzję, na kącik. Z czasem zacznę je pomału wdrażać. Mam nadzieje że przypadną wam do gustu, A! I przy okazji! Zapraszam was serdecznie na stronę na fb (klik) jest już was tam ponad 100! Dziękuję wam za to bardzo!
Trzymajcie się i dajcie znać czy taki układ wszystkiego wam odpowiada :)



wtorek, 9 sierpnia 2016

#06. Moje nadprzyrodzone wesele

Na wstępie powiem że po tytule spodziewałam się czegoś przez wielkie CZ. Tytuł od razu chwycił mnie za serce, jednak treść... Nie urwała czterech liter ;) Do książki przysiadłam z nastawieniem lekka książka która chwyci mnie za serduszko, a zarazem będzie czymś strasznie ciekawym niczym straszne upiory czekające na kolejnych to stronach... Jednak zawiodłam się całkowicie.

***Informacje Ogólne***
autorzy: Charlaine HarrisRachel CaineJim ButcherLeslie Esdaile BanksPatricia Nead ElrodEsther M. FriesnerLori HandelandSherrilyn KenyonSusan Krinard
tytuł oryginalny: My Big Fat Supernatural Wedding
liczba stron: 440
wydawnictwo: Red Horse
"Cóż mogłoby pójść nie tak (albo tak jak trzeba) na nadprzyrodzonym weselu? Wszystko! Te niepoprawnie zachwycające, pełne seksownego humoru i przezabawnych postaci, trzymające w napięciu opowiadania sprawią, że będziecie domagać się więcej. Ten zbiór opowiadań utalentowanych autorów jest prawdziwym darem z innego świata. Razem stanowią najlepszą, nadprzyrodzoną powieść, jaką można przeczytać."
***
Do tej recenzji podchodzę z mieszanymi uczuciami. Bo ni to dobra książka, ni to kolejne "coś" próbujące upodobnić się do... Zmierzchu. Zacznijmy dzisiaj trochę inaczej. 
Okładka nie powaliła mnie na kolana, taka strasznie prosta, zero czegoś głębszego (nie licząc tego kołka wbitego chyba w tort weselny) Samo wykonanie książki na plus, dość dobry papier (gdy przysiadłam do tej książki po Pokoju Naomi po prostu niebo a ziemia) Kolejnym plusem jest też samo wplecenie wątku ślubu. Nie jest on wszechobecny, nie sprawia iż mamy ochotę rzucić książką w róg bo mamy dość tych wszystkich opisów dotyczących przygotowania ceremonii. I chyba na tym plusy się kończą.
Z całego zbioru spodobały mi się dwa opowiadania. Przy reszcie strasznie się męczyłam, a kolejne strony którym nie było końca były katorgą. Ale cóż. Aby ocenić książkę należy ją przeczytać od deski do deski.
Nikogo chyba nie zdziwi moja ocena, prawda? Książce przyznaje 4 na 10. Ratuje się dwoma opowiadaniami i jakością wykonania. Reszta nie powala. Może i ma to jakiś tam potencjał, gdyby wywalić wszystkie słabsze opowiadania, a rozbudować bardziej te mocniejsze. No ale cóż. Kolejna przeczytana książka, kolejne nowe doświadczenia z czytania. Chyba znów spróbuję się przymilić do naszych krajowych autorów bo zagraniczni jedyne co ostatnio potrafią, to wzbudzać we mnie chęć niepohamowanego mordu. 

środa, 13 lipca 2016

Trochę inaczej #1 Czyli to i owo o książkach za bezcen.

Jeśli tak jak ja zawsze ubolewasz nad za małą ilością pieniędzy w portfelu gdy wchodzisz do wszelkich księgarni. To post dla ciebie. Myślałeś kiedyś że możesz zdobyć książki tak naprawdę za nic? (Nie wliczam tu kosztów wysyłki, ponieważ w sposobie który dzisiaj opiszę obie strony zawsze mają podobny koszt- czyli takie mniej więcej wyrównanie) 
A więc bez zbędnego gadania zaczynamy. Sposób ten będzie wymagał sporej wiary w uczciwość ludzi. Słyszeliście kiedyś o grupach takich jak:

Oraz wiele wiele innych tego typu (wystarczy dobrze poszukać) W dwóch pierwszych grupach obowiązują wymiany książka za książkę, czasami za kwotę wysyłki. Zasada jest prosta. Robicie zdjęcia książek które "zawadzają" wam na półkach (nie tylko wy z tego korzystacie, książki często zamiast leżeć zapomniane w kartonach, na śmietnikach otrzymują drugie wspaniałe życie) Wstawcie w oddzielnym poście bądź w komentarzu do postu osoby gdzie widzicie tytuły które was interesują. Jeśli i wy i autor postu wyrażacie zainteresowanie- przechodzicie na priv. I tam oto otrzymujecie dane do wysyłki, oraz podajecie swoje dane. Czekacie na paczuszkę (nie zapominajcie o tym aby być uczciwym i swoją paczkę też wysłać) I cieszycie się otrzymanymi książkami.
W książkowej oddawajce dopiero zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Ludzie na grupie nie wymieniają się tylko za książki ale też za np: przysmaki dla psów, kosmetyki, perfumy, ubrania, gry, filmy itd. Czyli w skrócie prawdziwy bazar książkowy. Sama mam za sobą wiele wymian na wielu grupach. Z czego jestem bardzo, bardzo zadowolona. Jednak pamiętajcie- ostrożności nigdy za wiele. Istnieje też oddzielna grupa, oraz przypięte posty typu "czarna i złota lista" Tam możecie przejrzeć nazwiska osób na które warto uważać. 

1/3 tego co mi osobiście udało się upolować:

wtorek, 28 czerwca 2016

#05. Pierścień Bolesława

Dzisiejsza książka będzie czymś idealnym dla kogoś będącego fanem historii w stopniu mniejszym bądź większym (oczywiście z pewnymi dodatkami rodem z kryminału) Jeśli kochacie takie klimaty- to będzie coś dla was.
***Informacje Ogólne***
autor: Zbigniew Wojtyś
tytuł oryginalny: Pierścień Bolesława
liczba stron: 556
wydawnictwo: Zysk i S-ka
"Do niewątpliwych walorów „Filatelisty”, debiutanckiej powieści Zbigniewa Wojtysia, należało umiejscowienie akcji w Poznaniu, a poprzez brawurowe połączenie historii nazizmu i okultyzmu z elementami fantasy nadanie temu miastu wręcz magicznego charakteru. „Pierścień Bolesława” spięty z „Filatelistą” osobą głównego bohatera Aleksandra Caseya, to powieść sensacyjna z elementami kryminału. Znajdujemy w niej historyczne odniesienia sięgające dziejów pierwszych Piastów i postaci Bolesława Zapomnianego.

Warto wspomnieć o miejscu akcji – starych dzielnicach Poznania, Ostrowie Tumskim a szczególnie zabytkowej Śródce, gdzie w kamienicy pod numerem 13 następuje skrzyżowanie wielu wątków i losów ludzkich. Dzięki barwnym opisom miejsc bliskich mieszkańcom Poznania, dajemy im szansę na spacer wraz z bohaterem i odkrywanie innego oblicza ulic, kamienic, ośrodków ważnych religijnie czy kulturowo."

***
Dawno nie miałam aż tak mieszanych uczuć wobec książki. Przeczytałam ją w całości jednak trochę się przy tym męczyłam. Niektóre momenty się ciągnęły i to okropnie! Jednak muszę przyznać byłam zachwycona samym stylem pisania. Coś mnie w nim urzekło. A o dziwo- ostatnio nasi rodzimi autorzy nie potrafią złapać mnie za serducho tak jak zagraniczni. Więc za to jeden wielki plus. Ciekawym pomysłem były wstawki między rozdziałami nawiązujące do dawnych czasów Polski.
Były momenty kiedy się śmiałam, były momenty kiedy zastanawiałam się o co chodzi. Nie umiem jednoznacznie ocenić tej książki. Autor podjął się dość trudnego zadania. To fakt. Może jest to spowodowane w dużej części tym że normalnie nie czytam tego typu książek. Ale nie bójcie się, jeśli nie przepadacie za historią a macie ochotę na powieść sensacyjną z elementami kryminału- to naprawdę coś dla was. A jeśli dodatkowo historia to wasz konik to będzie wasze must have w biblioteczce!
A więc wracając do oceny. Jak już pisałam. Trudno mi jednoznacznie stwierdzić czy książka mi się spodobała czy też była po prostu nudna. Chyba coś pośrednio- Niby przeczytałam ją do końca ale też nie zarywałam nocek opłakując martwe książkowe miłości mojego życia.
A więc oceną będzie 5 na 10. Myślę że w takiej sytuacji będzie to uczciwa ocena. Może w końcu trafię na coś co pozwoli mi się przekonywać do naszych krajowych autorów. Na razie jednak się na to nie zapowiada.

środa, 15 czerwca 2016

#04 Mroczne umysły

Chyba każdy albo chociaż większość was (mam chociaż taką nadzieję) natknęła się na "Igrzyska Śmierci" bądź całą serię "Niezgodna" Jeśli czytaliście któryś z tytułów powyżej, albo oglądaliście film i oczka wam się świecą na wieść o takich klimatach-  to coś idealnego dla was! Och Ruby, wiem że swój dar nazywasz przekleństwem, ale mogłabyś się nim ze mną podzielić? Chociaż na sekundkę, na pięć minutek. Obiecuję że spróbuję nie zniszczyć całego świata. Przecież chyba aż tak nie nabroję...
Najbardziej niepokojąca książka od czasów „Igrzysk śmierci”!
Ale czy tak jest w rzeczywistości? Zaraz sami się przekonacie.

***Informacje Ogólne***
autorka: Alexandra Bracken
oryginalny tytuł: The Darkest Minds
liczba stron: 456
Wydawnictwo: Otwarte
"Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać."
***
Ostatnio mam jakieś szczęście, naprawdę. Nie trafiam na nic co poszargało by mi moje nerwy ani doprowadziło do furii spowodowanej zbyt małą dawką odpowiedniej treści aby zaspokoić swój nałóg. Książka ciekawie napisana. Moja koleżanka skwitowała ją doskonale "Podobna do Wiernej!" Ale hola hola, nie rozpędzajmy się aż tak. Nie jest przecież do niej identyczna. Po przeczytaniu pierwszej części zaraz wzięłam się za kolejną, i tak koniec końców jestem już w połowie trzeciej części. Ruby, nasza biedna mała Ruby. W jakich okropnych czasach przyszło ci żyć. Jednak naprawdę, oddam wszystko za twój dar. Wymarzę kilku osobom samą siebie z ich pamięci, a może i nawet kogoś zmanipuluje w tak perfekcyjnie doskonały sposób że odmienię losy świata? Ale stop, stop. Koniec tego spojlerowania, sama tego tak bardzo nienawidzę. Chyba trochę odbiegłam od tematu. A więc do rzeczy... Te 456 stron to zdecydowanie za mało! Moja dusza, serce i rozum błagały o więcej. Byłam niczym narkoman potrzebujący kolejnej dawki a stron jak na złość było coraz mniej i mniej... Książkę mogę polecić wszystkim i to z czystym sumieniem. Ocena nie powinna was zadziwić, przyznaję tej lekturze mocne 10 na 10. Gdybym jednak była wrednym małym chochlikiem i miałabym wystawić ocenę za tak małą liczbę stron jak na trzy tomy to oceną było by pewnie bardzo wszystkim znane "Mniej niż zeroo.." Ale cieszmy się że szaleńcza strona mojej duszy która zwie się Lyssa pozwala mi w spokoju pisać recenzję nie wtrącając się w moje poglądy i spostrzeżenia. 

wtorek, 7 czerwca 2016

#03 Zakochana w mroku

W większych sklepach typu Tesco, Biedronka etc. często możemy znaleźć półki/ kosze z książkami które są tańsze niż zazwyczaj. Raj dla książkoholika i sposób na bankructwo, prawda? Ale wracając. Raz przeglądając tego typu stoisko odnalazłam dosyć niepozorną książkę która zaintrygowała mnie już od pierwszego zdania jakie zauważyłam, a mianowicie 
"Przyznałam się do wszystkiego i chcę zostać powieszona.
Bardzo was proszę."
Wiedziałam już wtedy że to coś dla mnie- mój wewnętrzny zmysł książkoholika nie zawiódł mnie i tym razem. 

***Informacje Ogólne***
autorka: Franny Billingsley
tytuł oryginalny: Chime
liczba stron: 406
Wydawnictwo: wydawnictwo Literackie
"Nim umarła, macocha Briony dobrze zadbała, by dziewczyna obarczyła się winą za wszystkie nieszczęścia w rodzinie. I teraz poczucie winy przywarło do Briony tak mocno, że stało się wręcz jej drugą skórą. Dziewczyna często ucieka na bagna i opowiada tam historie o Starych, duchach, które nawiedzają trzęsawiska. Jednakże tylko wiedźmy są w stanie je zobaczyć, a w jej miasteczku bycie jedną z nich oznacza karę śmierci. Mimo iż uważa, że nie zasługuje na nic dobrego, Briona lęka się, co się stanie gdy jej sekret wyjdzie na jaw… I wtedy niespodziewanie w jej życiu pojawia się Eldrik, o złotych oczach i wspaniałej czuprynie jasnobrązowych włosów. Eldrik, który traktuje Brionę jako kogoś naprawdę wyjątkowego… Briona przekona się, że oprócz sekretów, które stara się ukryć, jest też wiele tajemnic, o których wcześniej nie miała pojęcia."
***
Książka intrygująca w całej swojej treści. Mimo dość dziwnego języka( akcja dzieje się kilkaset lat wstecz) Szczerze? Miejscami czytając ją miałam ochotę wziąć coś ciężkiego zamienić się w wiedźmę, ożywić macochę Briony i zatłuc ją ponownie! Żadna inna postać nie wzbudziła we mnie tyle niechęci co właśnie ona. No dobrze, można być jakimiś mitycznym potworem, ale to nie upoważnia nikogo do bycia kompletnym egoistą. Wracając do mojej Briony, ach słodka Briony... trochę odwagi i pewności siebie! Bardzo podobał mi się motyw Starych, czarownic i wszystkich tych wspaniałych stworzeń, były ciekawie opisane, nie było ich za dużo na stronach ( co czasami sprawia że człowiek ma ochotę krzyczeć i rzucić lekturą w kąt)
Moją oceną będzie mocne 9 na 10. Książka zdecydowanie zasłużyła na tak wysoką ocenę. Patrząc na wszystkie czynniki składające się na całokształt ( czasami książka kosztująca 3/4 razy więcej potrafi okazać się chłamem) oraz ciekawy pomysł na akcje i bohaterów. 

wtorek, 31 maja 2016

#02 7 Dni

No to czas zabrać się za drugą recenzję ;)

***Informacje Ogólne***
autorka: Evie Ainsworth
oryginalny tytuł: Seven Days
liczba stron: 245
Wydawnictwo: Zielona Sowa
"Jess jest zastraszana przez swoją rówieśnicę Kez. Z tego powodu jej bezpieczne życie szkolne, zmienia się w piekło. Kez ma również mnóstwo problemów, ale wciąż pociesza ją fakt, że jest lepsza od Jess - a przynajmniej tak myśli... Bezkompromisowo i celnie ujęty problem, z którym borykają się nastolatki na co dzień."
***
Dwie zupełnie inne sobie dziewczyny chodzą do jednej szkoły. Jedna jest katem (inaczej tego nie nazwę) a druga jest ofiarą.  Ale czy kat nie stał się także kozłem ofiarnym?  Książkę czytało się dość szybko, bo koniec końców pochłonęłam ją w jeden dzień. Na stronach internetowych zalicza się ją do literatury młodzieżowej ja jednak przypisałabym jej także kilka cech psychologicznych (według mnie książka powstała po to aby dać do myślenia), z cechami dramatu, no i literatury młodzieżowej. Gdy patrzę na półki w bibliotece ZAWSZE znajdę chociażby jedną książkę typu "Jak wyleczyłam się z anoreksji?" "Weronika postanawia umrzeć." itd. Jednak ta lektura odznacza się narracją dwóch różnych osób. Dwa różne punkty widzenia na te same sytuacje. Możemy się wczuć w rolę Jess (która jest gnębiona) oraz jej prześladowczyni Kez. Moim zdaniem warto sięgnąć do tej książki. Bynajmniej z czystej ciekawości. Jest przyjemna do czytania, język nie jest naukowy. Mamy opisy oczami nastolatek- co oznacza łatwą do przyswojenia treść.
Zastanawiając się nad oceną muszę wziąć pod uwagę wiele czynników. Przemawia do mnie sam pomysł napisania, ale jednak gdyby książka była dłuższa mocno zastanowiłabym się czy dobrnęłabym do końca. Niektóre zachowania dziewczyn były dość... irytujące. Jednak morał jest. Widzimy jak powinniśmy się zachowywać, reagować gdy komuś dzieje się krzywda.
Moją oceną jest 6 na 10. Książka ma swoje plusy i minusy. Nie wiem czy sięgnęłabym po nią ponownie. Jednak z drugiej strony dobrze że ktoś opisał tak przystępnie problem nękania (jeśli tak to mogę nazywać) Więc jeśli szukacie książki na ten temat, a przynudzają was strony pełne naukowych definicji i formułek to coś zdecydowanie dla was! 

niedziela, 29 maja 2016

#01 Alicja w krainie zombi

Kiedyś zawsze musi być ten pierwszy raz. Prawda? A więc pora zabrać się za pierwszą recenzję. Na pierwszy ogień pójdzie książka jakiś czas temu przeze mnie przeczytana


***Informacje Ogólne***
autorka: Gena Showalter

oryginalny tytuł: Alice in zombieland

liczba stron: 512
Wydawnictwo: HarperCollins
"Żałuję, że nie mogę się cofnąć w czasie i postąpić inaczej w wielu sprawach. Powiedziałabym swojej siostrze: nie. Nigdy nie błagałabym matki, by porozmawiała z ojcem. Zasznurowałabym usta i przełknęła te nienawistne słowa. Albo chociaż uściskałabym siostrę, mamę i tatę po raz ostatni. Powiedziałabym, że ich kocham. Żałuję... tak, żałuję"
 ***
Tytuł oczarował mnie już po kilku sekundach. Jednak powiem szczerze. Spodziewałam się czegoś odrobinę innego. Magia oryginalnej Alicji jednak nie przepadła na dobre. A co najważniejsze jest tam pewien element na którego punkcie mam ostatnio bzika- bezmózgie potwory próbujące zaspokoić swój głód kosztem życia ludzi! Jednak dalej nie mogę się przyzwyczaić do spolszczenia tego słowa. Moim zdaniem któregole lepiej wyglądała by forma zombie zamiast ciągle ciągnącego się na stronach zombi. W niektórych momentach strasznie mnie to irytowało. Wracając jednak do samej treści. Niektórzy bohaterowie od razu skradli moje serce (Gdyby nie Alicja Cole zdecydowanie byłby moją kolejną książkową miłością, bo takich nigdy nie za dużo), natomiast inni wywoływali u mnie czystą chęć mordu (tak Justin, to o tobie mowa!) Styl Geny według mnie jest pisaniem dosyć lekkim. Pierwszą część pochłonęłam w niecałe dwa dni. Mogłabym się doszukiwać wzniosłych treści jakie można wyczytać podczas lektury książki. Jednak moim zdaniem ten kto będzie chciał widzieć wątek siostrzanej miłości, wielkiej przyjaźni odnajdzie coś dla siebie. A ten dla którego liczą się kolejne trupy na stronach... też powinien być zadowolony Jak dla mnie była to chwila odprężenia podczas śledzenia bitw zabójców z potworami (według mnie było ich zdecydowanie za mało) przeplatanych na zmianę z podchodami miłosnymi Ali i Cole'a. Książka sama w sobie zła nie jest. Zabrakło jej może kilku drobiazgów. 
Z czystym sumieniem mogę przyznać mocne 8 na 10. Żadna książka dawno nie skradła mojego serca tak szybko, bo już od pierwszych stron chciałam więcej. 
Polecam wszystkim, którzy tak samo jak ja uśmiechają się na samą myśl o walkach z żywymi trupami oraz nie przeszkadzają im wątki miłości (która stety, niestety jest obecna na coraz to kolejnych stronach)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.